czwartek, 23 czerwca 2016

6. Ceremonia Przydziału

 
 Brama natychmiast się otworzyła. Stała w niej, ku uciesze Clary, profesor McGonaRadzę
- Pirszorczni, pani psor - oznajmił Hagrid.
- Dziękuję ci, Hagridzie. Sama już ich stąd zabiorę.
 To mówiąc otworzyła szerzej drzwi. Sala wejściowa była ogromna, na pewno zmieściłyby się tam przynajmniej dwa przeciętne domy. Płonące pochodnie oświetlały kamienne ściany, sklepienie ginęło w mroku, a wspaniałe, marmurowe schody wiodły na piętro.
 Ruszyli za nauczycielką po kamiennej posadzce. Zza drzwi po prawej stronie dochodził ożywiony gwar, więc całkiem logicznie uczniowie stwierdzili, iż starsze roczniki już tam są. Jednak profesor McGonagall zaprowadziła ich do pustej komnaty z drugiej strony. Stłoczyli się wokół niej, jak ćmy wokół lampy, rozglądając się niepewnie.
- Witajcie w zamku Hogwart - rzekła uroczystym tonem. - Bankiet rozpoczynający nowy rok wkrótce się zacznie, lecz zanim zajmiecie swoje miejsca w Wielkiej Sali, zostaniecie przydzieleni do domów. Ceremonia przydziału jest bardzo ważna, ponieważ podczas całego waszego pobytu w Hogwarcie wasz dom zostanie dla was czymś w rodzaju rodziny. Będziecie mieć zajęcia razem z innymi mieszkańcami waszego domu, spali wraz z nimi w dormitorium i spędzać razem czas w pokoju wspólnym. Są cztery domy: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw i Slytherin. Każdy ma swą zaszczytną historię, którą możecie poznać na przykład pytając jednego z prefektów lub opiekuna waszego domu. Z każdego wyszli na świat słynni czarodzieje i znakomite czarownice. Tu, w Hogwarcie, wasze osiągnięcia będą chlubą domu, zdobywając dla niego punkty, a przewinienia jego hańbą, przez co utraci część punktów. Dom, który osiągnie najwyższą liczbę punktów na koniec roku szkolnego otrzyma Puchar Domów, co jest wielkim zaszczytem. Mam nadzieję, że każde z was będzie wierne swojemu domowi, bez względu na to, do jakiego zostanie przydzielone. Ceremonia Przydziału za chwilę się zacznie w obecności wszystkich uczniów i nauczycieli. Zalecam więc wykorzystanie tego czasu na zadbanie o swój wygląd. Wrócę, gdy będziecie gotowi.
 I wyszła z komnaty zostawiając w niej uczniów. Wszystkich nagle ogarnęła biała gorączka. Clara zaczęła nerwowo odgarniać włosy z czoła. Laurel pytała jakiejś dziewczyny obok, czy nie ma wygniecionej z tyłu szaty. Dwie inne zaczęły kłócić się o lusterko. Nawet bliźniacy próbowali przygładzić włosy.
- Jak oni dokonują tego przydziału? - spytała Laurel Clara. Blondynka nerwowo przygryzła wargę.
- Nie mam pojęcia... Na pewno o tym było w Historii Hogwartu, ale w tym momencie zupełnie wyleciało mi to z głowy...
- Ja też czytałam tę książkę... I nie wiedzieć czemu akurat teraz pamiętam tylko fragment o magicznym sklepieniu w Wielkiej Sali...
 Obie westchnęły cicho. Mimo, że brunetka próbowała się nauczyć zaklęć w domu, nie sądziła, aby po pierwsze potrafiła ich użyć, a po drugie, by Ceremonia Przydziału polegała na zaklęciach. Przecież byli tu pewnie jeszcze inni czarodzieje mugolskiego pochodzenia, którzy mogli nie pomyśleć o uczeniu się takich rzeczy podczas wakacji. Utkwiła wzrok w podłodze i czekała na profesor McGonagall.
 O dziwo nauczycielka bardzo szybko wróciła.
- No, idziemy! - zarządziła surowo. - Proszę stanąć rzędem i iść za mną.
 Mimo dziwnie sztywnych nóg Clara ustawiła się za Laurel. Z tyłu stanął Fred... A może George? W wyniku stresu już prawie ich nie rozróżniała. Wyszli gęsiego z komnaty, a potem przeszli ponownie przez salę wejściową i przez podwójne drzwi wkroczyli do Wielkiej Sali.
 Było to chyba najwspanialsze i jednocześnie najdziwniejsze miejsce, jakie Clara widziała. Oświetlały je tysiące świec unoszących się powietrzu ponad czterema długimi stołami, za którymi siedziała reszta uczniów. Stoły zastawiono lśniącymi, złotymi talerzami i pucharami. U szczytu stał zaś jeszcze jeden długi stół, przy którym zasiadali nauczyciele. Tam właśnie zaprowadziła ich profesor McGonagall i kazała im się zatrzymać w szeregu, przodem do reszty uczniów. W migotliwym blasku świec wpatrzone w nich twarze wyglądały jak blade lampiony. Tu i tam między uczniami przelatywały srebrzyste postacie, które zapewne były duchami.
 W tym czasie profesor McGonagall ustawiła przed nimi stołek o czterech nogach. Na nim spoczywała spiczasta tiara czarodzieja: wystrzępiona, połatana i strasznie brudna. Wszyscy patrzyli na nią jak w Wyrocznię Delficką. Przez kilka sekund panowała głucha cisza. Nagle tiara drgnęła. Szew w pobliżu krawędzi rozpruł się szeroko jak otwarte usta i kapelusz zaczął śpiewać:
Może nie jestem piękna
A młodości już u mnie nie znajdziesz,
Nie znaczy to jednak, 
Że los twój jest mi nieznany.
Gdyż ja nie na twarz ci patrzę,
Lecz na twej duszy obrazek.
Zawsze poznaję co w sercu ucznia się mieści.
Jakie mu tam grają szlachetne pieśni.
Ludzie wielokrotnie
Los swój poznać chcieli,
Lecz choć świat już zjeździli cały
Tak mądrej nie znaleźli Tiary.
A gdy założycieli Hogwartu zbliżał się już kres,
Wlali we mnie swą wiedzę z przykazaniami lub bez.
Godryk Gryffindor mi rzecze:
Tiaro moja droga. 
Jam szukam tylko takich, co nie boją się zwalczać wroga.
Je cenię tych odważnych, co światu stawiają czoła.
Wejrzyj w serce ucznia i męstwa w nich poszukuj, 
A gdy takiego znajdziesz, przyślij ich do mnie, mój druhu.
Wtem szept słyszę, 
Gdy Rowena Raveclaw głos zabrała:
Tiaro najprzenikliwsza.
Ty wiesz, że ja sobie cienię,
Tylko tych, co na naukę mają patrzenie.
Ci, co nie boją się być światłym i wiedzy pragną nader chwałę
Do mnie niech przybędą, a nauk dostaną pokaźną szalę.
I wtedy Salazar Slytherin władczym tonem rzecze:
Droga Przydziału Tiaro,
Ty mi daj tylko takich, co wiedzą czym jest spryt,
Którzy nie boją się zdradzić druha,
Bo w domu mym czeka ich cenna nauka.
Pokrótce słodka Helga Hufflepuff mówi mi nieśmiało:
Ja proszę o lojalnych,
Co szczerzy są nad życie,
Sprawiedliwość sobie cenią 
Bardziej niż doczesne życie.
Jak kazali, tak robię, szukając tych cech w uczniów sercach
I jeszcze żadnego nie zawiodłam,
Tak powie ci każdy, co się ze mną spotkał.
Jam jest Tiara Przydziału
Co na los ma patrzenie.
Więc śmiało, droga młodzieży
Na głowy swe mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem
Kto wami się zaopiekuje na starcie!
 Cała sala rozbrzmiała oklaskami i okrzykami, kiedy Tiara zakończyła swój śpiew. Potem skłoniła się przed każdym z czterech stołów i ponownie znieruchomiała. Prawie całe zdenerwowanie uciekło z Clary. Jak to dobrze, jedyne co będzie musiała zrobić, to nałożyć kapelusz na głowę.
 Tylko do jakiego domu miałaby trafić? Sądząc po tym, co wyśpiewał przed chwilą kapelusz nie było takiego, który by do niej pasował w stu procentach...
 Teraz przed Tiarą stanęła profesor McGonagall trzymając w ręku długi zwój pergaminu.
- Kiedy wyczytam nazwisko i imię, dana osoba nakłada tiarę i siada na stołku- wyjaśniła. - Ansie, Lila!
 Z tłumu wyskoczyła ruda dziewczynka i nałożyła Tiarę. Przez chwilę panowała cisza. I nagle...
- SLYTHERIN!- wrzasnął kapelusz.
 Od lewej strony rozległy się głośne oklaski. Lila podbiegła w ich stronę i natychmiast tam usiadła.
- Ayers, Jenna!
 Jenna pewnym krokiem podeszła do stołka. Z godnością usiadła na nim i nałożyła nakrycie na głowę. Ledwie kapelusz dotknął jej jasnych włosów, już krzyczał:
- SLYTHERIN!
 Cień uśmiechu przebiegł zielonookiej po twarzy, gdy powędrowała w stronę stołu Slytherinu. Usiadła obok Lili nadal obrzucając wszystkich pogardliwym spojrzeniem. Tuż po niej profesor McGonagall wywołała Laurel.
 Dziewczynka, śmiertelnie blada, wyszła przed szereg i niepewnym krokiem skierowała się w stronę stołka. Usiadła na nim tak ostrożnie, jakby obawiała się, że za chwilę wybuchnie i drżącymi rękami włożyła Tiarę na głowę. Cisza tym razem była nieco dłuższa.
- RAVENCLAW! - krzyknęła w końcu Tiara.
 Laurel była tak podekscytowana, że pognała do stołu, za tym Slytherinu, wciąż w kapeluszu na głowie. Na szczęście salwy śmiechu ją oprzytomniały i  natychmiast zawróciła oddając ją profesor. 
 Clara z napięciem czekała, kiedy McGonagall dotrze wreszcie do litery "P". Stanie w miejscu denerwowało ją jeszcze bardziej. Na prawdę nie wiedziała, gdzie powinna się dostać.
- Davies, Roger!
 Z tłumu wyszedł chłopak o brązowych oczach i czarnych włosach. Pewnie podszedł do stołka i nałożył tiarę na głowę.
- RAVENCLAW!
 Oklaski rozległy się ponownie przy stole Krukonów, gdy chłopiec usiadł niedaleko Laurel.
- Jordan, Lee!
 Tym razem z tłumu wyszedł czarnowłosy chłopak o ciemnobrązowej skórze. Podszedł do stołka, miętląc nerwowo skrawek szaty. Nie miał się jednak czego bać. Gdy tylko Tiara dotknęła jego włosów wykrzyknęła:
- GRYFFINDOR!
 Chłopak ucieszony natychmiast podbiegł do stołu naprzeciw tego Ravenclawu. Usiadł między dwoma rudymi chłopakami, którzy podejrzanie przypominali Clarze bliźniaków.
 Dopiero po jakichś dziesięciu minutach jej męki miały się ku końcowi. Kiedy ze stołka zeszła już "Pevennsive, Anna", zostając Puchonką, nauczycielka wykrzyknęła:
- Pond, Clara!
 Dziewczynka nieśmiało wystąpiła, zaciskając mocno ręce, aby w jakiś sposób ukryć ich drżenie. Niepewnie wzięła Tiarę od profesor McGonagall i naciągnęła ją sobie na głowę. Kapelusz opadł jej na oczy tak, że już nie widziała zgromadzonych w Wielkiej Sali uczniów. Zamarła, czekając.
- Hm... - usłyszała cichy głosik tuż przy uchu. - Masz potężny umysł, moja droga, ale również jesteś bardzo odważna... I sprytu ci również nie brak...
 Błagam, tylko nie tam, gdzie Ayers... Pomyślała dziewczynka zaciskając ręce na stołku. Mogłaby przysiąc, że Tiara zaśmiała się cicho.
- Nie, nie, moja droga, życie Ślizgona nie jest dla ciebie... Jednak widzę, że jesteś bardzo lojalna, Puchonką byłabyś naprawdę znakomitą... Lecz wtedy Krukoni mogliby utracić wspaniałą uczennicę... Hm... I ile odwagi, sam Gryffindor zapewne przyjął by cię pod swoje skrzydła... Naprawdę bardzo trudne...
 Clara poczuła, że zaczyna się coraz bardziej stresować. Nie wiedziała, ile już siedzi, a prócz szeptów Tiary zaczęła również słyszeć podniecone głosy uczniów. Nie miała pojęcia o co chodzi. Czy się nie nadaje do Hogwartu? Czy będzie musiała opuścić szkołę, nie otrzymując przydziału? A co z tymi wszystkimi lekcjami? Przecież tyle chciała się nauczyć!
- Ach, widzę, że nauka ci w głowie - mruknęła Tiara. - W takim razie... Niech tak będzie...
- RAVENCLAW!
 To ostanie Tiara wrzasnęła już na forum tak, że każdy ją usłyszał. Gdy brunetka odłożyła ją na miejsce i pokierowała się w stronę stołu Ravenclawu, czuła na sobie wzrok innych uczniów. Usłyszała szepty:
- To hatstall! Pierwsza od około pięćdziesięciu lat!
 Hatstall? pomyślała, ściskając ręce kilku uczniom, którzy wstali, aby ją powitać. Co to może znaczyć? Na taki termin chyba jeszcze nie natrafiła... Obiecała sobie, że tuż po Ceremonii Przydziału zapyta któregoś z uczniów o bibliotekę.
 Teraz, kiedy dostała już swój przydział, w napięciu czekała na kolej bliźniaków. Od litery "P" do "W " było sześć innych, ale w salo znajdywało się naprawdę mało uczniów o nazwiskach zaczynających się właśnie na nie. Także po paru chwilach profesor rzekła:
- Weasley, Fred!
 Fred pobladł chyba nawet pod piegami. Dziewczynka skrzyżowała palce pod stołem, a chwilę później Tiara wrzasnęła:
- GRYFFINDOR!
 Chłopak pognał w stronę stołu Gryfonów, gdzie dwóch chłopców, w tym jeden w rogowych okularach, którego widziała na Pokątnej, poklepali go po plecach. Clara była już pewna, że muszą to być jego bracia, Charlie i Percy. Chwilę później dołączył do nich George. Obaj bliźniacy uśmiechnęli się do niej przez stół.
 Jeszcze dwie osoby zostały przydzielone. Profesor McGonagall zwinęła pergamin i zabrała Tiarę Przydziału.
 Clara poczuła nagle przemożny głód. Posiłek w pociągu należał już do odległej przeszłości, a  stres dodatkowo spotęgował to uczucie. Jednak wtedy powstał Albus Dumbledore. Rozłożył szeroko ramiona w geście powitania i rzekł:
- Witajcie! Witajcie w nowym roku szkolnym w Hogwarcie. Wiem, że jesteście głodni, więc mam wam tylko jedno do powiedzenia - tu uśmiechnął się przelotnie. - Wsuwajcie!
 Wszyscy uczniowie nagrodzili te przemowę gromkimi brawami. W tym właśnie momencie Clara spostrzegła, że puste dotychczas półmiski napełniły się jedzeniem wszelkiego rodzaju. Aż otworzyła usta ze zdumienia. Jeszcze nigdy nie widziała tylu rzeczy na jednym stole: befsztyki, pieczone kurczęta, kotlety ze wszelakich rodzajów mięs, kiełbaski, bekony, steki, ziemianki gotowane i pieczone, frytki, pudding Yorkshire, strudle, surówki, sosy, keczup i, nie wiedzieć czemu, miętówki.
 Laurel i Clara wymieniły spojrzenia. Natychmiast rzuciły się na jedzenie jedząc tak, że aż im się uszy trzęsły. Posiłek był doprawdy wyśmienity. Wszystko dokładnie przyprawione, odpowiednio ugotowane... Brunetka nie mogła wyjść z podziwu notując sobie w pamięci, że musi znaleźć kucharzy i pogratulować im tak wspaniałego talentu.
 Podczas deserów, gdy dziewczynka skończyła już z ogromną porcją lodów, odwróciła się w kierunku chłopaka wyglądającego jej na Irlandczyka.  Miał on ciemnobrązowe włosy i intensywnie niebieskie oczy. Nosił równiż prostokątne okulary na lekko zadartym nosie. Stwierdziła, że musi wiedzieć co i jak. W końcu na piersi miał przyczepioną odznakę prefekta.
- Gdzie tu jest biblioteka?
 Chłopak spojrzał na nią zaskoczony, lecz po chwili się uśmiechnął.
- I już wiadomo, czemu jesteś w Ravenclawie - powiedział. Clara nie przeliczyła się, oceniając go. Mówił z irlandzkim akcentem, czyli pewnie stamtąd pochodził - Biblioteka jest na piątym piętrze, niedaleko obrazu mężczyzny o siwych włosach. Jeśli chcesz, po lekcjach mogę ci pomóc tam dotrzeć.
- Byłabym wdzięczna - odparła, również się uśmiechając. - Jak się nazywasz?
- Patrick Adair - odpowiedział, wyciągając w jej kierunku rękę. Brunetka natychmiast ja uścisnęła przedstawiając siebie i Laurel.
- Jakich nauczycieli powinnyśmy się bać? - zapytała blondynka, wychylając się tak, aby lepiej przyjrzeć się prefektowi. Patrick uśmiechnął się jej kierunku.
- Większość nauczycieli jest naprawdę w porządku. McGonagall, od transmutacji, jest nieco ostra, ale za to sprawiedliwa. To opiekunka Gryffindoru, no i wicedyrektorka. Flitwick, od zaklęć, jest naszym opiekunem. Łatwo złapać u niego dobrą ocenę. Sprout opiekuje się Hufflepuffem, uczy zielarstwa. Naprawdę miła kobieta, choć radzę uważać na jej lekcjach, bo niektóre rośliny potrafią być... nieprzyjemne - tu wzdrygnął się, widocznie przypominając sobie jakąś niemiłą historię. - No... Z tych co jeszcze mogą was interesować przez pierwsze dwa lata... - mruknął, obrzucając wzrokiem stół nauczycieli. - Widzicie tego czarodzieja w czarnych szatach?- zapytał.
 Clara i Laurel natychmiast spojrzały w tamtą stronę.
- Tego z tłustymi włosami obok profesor McGonagall? - zapytała brunetka lekko się wychylając. Patrick pokiwał głową.
- Tak, tego. To Snape, uczy eliksirów. U niego lepiej uważać, nienawidzi wszystkich, a fory daje tylko własnemu domowi, czyli Slytherinowi - głos bruneta zabrzmiał nieco gniewnie. - Poza tym lepiej nie poruszać przy nim tematu obrony przed czarną magią... Wszyscy wiedzą, że wolałby nauczać właśnie tego przedmiotu... Co roku chyba ma nadzieję, że dyrektor przydzieli mu tę posadę, ale za każdym razem odchodzi z kwitkiem - dodał z mściwym uśmiechem. Laurel uniosła brwi.
- Jak to co roku? - zapytała zaskoczona. Krukon jeszcze raz przeleciał wzrokiem stół nauczycielski.
- Żaden nauczyciel obrony przed czarną magią nie uczył nas dłużej niż rok - odpowiedział. - Tamta czarownica... Nie, nie ta, to akurat profesor Sinistra, od astronomii, będziecie mieli te lekcje prawdopodobnie w środy o północy... Ta o długich blond włosach... Tak, ta. To profesor Bowman. Jest nowa, ona będzie was uczyć obrony przed czarna magią...
- Co się stało z innymi?
 Patrick chyba nie do końca chciał odpowiedzieć, ale na jego szczęście odezwał się Dumbledore.
- Ekhem... Jeszcze tylko kilka słów. Mam nadzieję, że wszyscy najedli się i napili. Chciałbym wam przekazać kilka uwag wstępnych. Pierwszoroczniacy niech zapamiętają, że nikomu nie wolno wchodzić do lasu, który leży na skraju terenu szkoły.
 Clara spojrzała na bliźniaków. Weaslyowie wymienili znaczące spojrzenia, a czując wzrok dziewczyny na sobie wyszczerzyli do niej zęby. Brunetka tylko wywróciła oczami, ale również się uśmiechnęła. Coś czuła, że nie da im tam pójść samym.
- Pan Filch prosił mnie również, żebym wszystkim przypomniał, iż między lekcjami, na korytarzach, nie wolno używać żadnych czarów. Treningi quidditcha rozpoczną się w drugim tygodniu semestru. Każdy, kto jest zainteresowany grą w barwach swojego domu, powinien zgłosić się do pani Hooch. To wszystko.  A teraz, zanim pójdziemy spać prosiłbym o odśpiewanie naszego szkolnego hymnu!
 Clara zauważyła, że miny nauczycieli lekko zrzedły. Dyrektor poderwał lekko swoją różdżkę, jakby strząsał z niej muchę, a z jej końca wystrzeliła złota szarfa, która uniosła się wysoko nad stoły i rozwinęła, niczym wąż, w słowa.
- Każdy śpiewa w rytm swojej ulubionej melodii! - zawołał, a cała szkołą zawyła:
Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart,
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto młody z świerzbem ostrym,
Czy kto stary z łbem łysego,
Możesz wypchać nasze głowy
Farszem czegoś ciekawego,
Bo powietrze je wypełnia,
Muchy zdechłe, kurzy wełna.
Naucz nas, co pożyteczne,
pamięć wzrusz, co ledwo zipie,
My zaś będziem wkuwać wiecznie,
Aż się w próchno mózg rozsypie!
 Każdy skończył fałszować w trochę innym czasie. Clara i Laurel, nie umawiając się, śpiewały  na melodię "Panie Janie", w duecie. Ostatni skoczyli Weasleyowie, którzy wybrali powolną melodię marsza żałobnego. Obie dziewczyny uderzyły się otwartymi dłońmi w czoła, ale równocześnie zaśmiały się cicho. Dyrektor dyrygował do momentu, aż wszyscy już skończyli.
- Ach muzyka... To magia większa od wszystkiego, co my tu robimy... A teraz, do spania. Biegiem do łóżek, dobranoc!
 Pierwszoroczniacy z Ravenclawu powędrowali za Patrickiem przepychając się przez huczący od gwaru tłum. Wyszli z Wielkiej Sali, a potem Krukon poprowadził ich w górę marmurowymi schodami. Clara i Laurel lekko się ociągały. Nogi ledwo co ich się słuchały, tak były zmęczone i objedzone. Wspinali się naprawdę długo, a brunetka już dawno przestała zapamiętywać, którędy szli. Uznała, że najwyżej zapyta potem kogoś o drogę.
 Wreszcie pokonali spiralne schody. Patrick stanął odwracając się w ich kierunku.
- Do pokoju wspólnego dość łatwo się dostać. Ta kołatka - to mówiąc wskazał ręką na rzeźbioną kołatkę wisząca u drzwi. - Wpuszcza tylko te osoby, które prawidłowo odpowiedzą na jej pytanie.
 W tym momencie kołatka odezwała się delikatnym głosem:
- Co było pierwsze: feniks czy płomień?
- Koło nie ma początku - odparł natychmiast prefekt.
- Gratuluje rozsądku - pochwaliła go kołatka. Patrick chwycił za klamkę i otworzył drzwi.
 Znaleźli się w pokoju wspólnym Ravenclawu: przytulnym, okrągłym pomieszczeniu pełnym wysiedzianych foteli. Patrick wskazał dziewczętom jedne drzwi, a chłopcom drugie. Na szczycie spiralnych schodów znaleźli komnatę sypialną z pięcioma łóżkami, każde z kolumienkami na rogach, między którymi wisiały aksamitne, granatowe zasłony. Ich kufry już tam stały. 
 Dziewczyny natychmiast się przebrały, umyły i jak jeden mąż rzuciły się na swoje łóżka.
 Clara od razu zasnęła.
***
Turururururuuu!! Skończyłam dzis szkołę!! Kto sie cieszy? XD
Piosenka Tiary Przydziału jest wymyślona przeze mnie... mam nadzieję, że Wam się podobała, choć pewnie ją ominęliście...
Jak zapewne zauważyliście mam
a) nowy szablon
b) nową playlistę ( któa Wam pewnię huknęła niespodziewanie, przepraszam)
c) nowe zakładki
Zachęcam do zapoznania się z zakładkami, szczególnie jeśli chodzi o bohaterów ^^ Hm... Czy coś jeszcze z ogłoszeń parafialnych? Ach, tak, dedykajca!
Z okazji, że dziś Dzień Ojca, rozdział dla dwóch "tatujących" mi bloggerek tzn. Poe i Pysiowatej ^^
Sonia
P.S. Polecam sobie włączyć piosenkę "The Sorting Hat" w mojej playliście <3
P.S.2. Radzę zerknąć na Bohaterów i ich różdżki, bo są one takie nie bez powodu... Nie mam pojęcia ile siedziałam na Potterowej wiki, sprawdzając jaki rodzaj drewna i włókna wybiera jakiego czarodzieja... Jeśli ktoś będzie chciał to w komentarzu mg dać do tg link ^^

10 komentarzy:

  1. Najpierw o rozdziale. Piosenka the best i tą pierwszą i druga. Brak przecinka tam było, chyba że to tylko mój błąd 😊 Szablonik masz śliczny. Mam pytanie.... Nie mogę teraz spojrzeć do zakładki bohaterowie bo kom mi się usunie. Czy ty tam masz napisane gdzienkto jest w takim domu? Bo mi się wydaje że miałaś to od początku bloga. Więc dalas (chyba) duży spoiler. No ale cóż... dedyk? Ojjj już myslalam... ja mam zakończenie jutro. Ay lista super. Cedric!!!! Masz go na szablonie!!! Ale dlaczego nie większego!😭😭 Foch forever. Pierwsza!!! Juchu!! Właśnie wróciłam z ogniska. Noo takie życie. Mhm.... co mailam jeszcze napisać. Jess (mój pies, wiesz jak wygląda) leży obok mnie i śpi.... nooo ja chyba lece bo nwm co mam pisać .
    NHBZT
    To znaczy Niech Hogwart Będzie Z tobą
    Olgusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miałąm tam tak napisane od początki. I nie wiem, czy to taki duży spoiler, skoro niektóre osoby i tak miały inne podejrzenia, a rozdział poza tym pojawił się dość szybko. A już w ogóle parę postaci jest przecież kanonicznych, których domów nie mogłam zmienić XD

      Usuń
  2. Przeczytałam piosenkę Tiary i nie wiem, czemu, wydaje mi się znajoma xDD Zapewne przez niektore fragmenty xD
    Rozdział jak zwykle cud, miód i orzeszki, ale mam jedną uwagę. Na początku, kiedy przechodzą do tamtej komnaty ze składni wynika, że uczniowie zgromadzili się właśnie wokół komnaty, a nie McGonagall xDDD
    Szablonu nie sprawdzę, bo lapka nie mam,a z jakiego$powodu, jak wchodzę do ciebie na wersji komputerowej, wywala mnie i pokazuje błąd, so... ;____;
    Dawaj następny, bo nie mogę się doczekać!!
    :*

    NMBZT!!

    OdpowiedzUsuń
  3. - Witajcie w zamku Hogwart - rzekła uroczystym tonem (głosu - bez tego brzmi lepiej).

    Ceremonia przydziału jest bardzo ważna, ponieważ podczas całego WASZEGO pobytu w Hogwarcie WASZ DOM BĘDZIE dla WAS czymś w rodzaju rodziny. BĘDZIECIE mieć zajęcia razem z innymi mieszkańcami WASZEGO DOMU, BĘDZIECIE spać wraz z nimi w dormitorium i spędzać razem czas w pokoju wspólnym.
    każdy ma swą zaszczytną historię, którą możecie poznać na przykład pytając jednego z prefektów lub opiekuna waszego domu. Z KAŻDEGO wyszli na świat słynni czarodzieje i znakomite czarownice. Tu, w Hogwarcie, WASZE osiągnięcia będą chlubą WASZEGO DOMU, zdobywając dla niego PUNKTY, a przewinienia jego hańbą, przez co utraci część PUNKÓW. DOM, który osiągnie najwyższą liczbę PUNKTÓW na koniec roku szkolnego otrzyma Puchar Domów, co jest wielkim zaszczytem. Mam nadzieję, że każde z was będzie wierne swojemu DOMOWI [...] - Masa powtórzeń "dom", "wasz" i "być"

    komnaty, zostawiając - sprawdziłam! przed imiesłowami przymiotnikowymi nie stawia się przecinka

    aby po pierwsze(bez) potrafiła ich użyć
    Mimo dziwnie sztywnych nóg(bez) Clara ustawiła się za Laurel.

    kazała im się zatrzymać w szeregu ---> kazała ustawić się w szeregu.

    TWARZAMI (przodem) do reszty uczniów. W migotliwym blasku świec wpatrzone w nich TWARZE wyglądały jak blade lampiony.

    Na nim spoczywała spiczasta tiara czarodzieja(lepszy byłby dwukropek) wystrzępiona, połatana i strasznie brudna.

    Jak to dobrze, będzie więc tylko musiała założyć ten kapelusz na głowę i to wszystko. - przedobrzyłaś, więc składnia leży i kwiczy ;D Jedyne co będzie musiała zrobić, to założyć kapelusz na głowę.

    McGonagall (bez) trzymając

    PrzeZ chwilę

    Usiadła obok Lili (bez) nadal obrzucając

    zawróciła (bez) oddając

    Clara z napięciem czekała(,) kiedy McGonagall dotrze wreszcie do litery (")P("). Stanie w miejscu /ją denerwowało/ jeszcze bardziej. DENERWOWAŁO JĄ

    Na prawdę -> naprawdę
    (P)odszedł do stołka, miąc (wydaje mi się, że nie ma takiego słowa. Nie da się utworzyć imiesłowu od "miąć".) nerwowo skrawek szaty.

    UCIESZONY CHŁOPAK(BEZ) natychmiast podbiegł do stolika (STOLIKI SĄ MAŁE NP W RESTAURACJI, NIE MOŻESZ WIĘĆ ZDROBNIEĆ) naprzeciw tego (samo tego nie brzmi dobrze TEGONALEŻĄCEGO DO) Ravenclawu. (U)siadł między dwoma rudymi chłopakami, którzy podejrzanie przypominali Clarze bliźniaków.
    (P)omyślała(bez) ściskając ręce
    forum(bez) tak
    wstali(,) aby ją powitać
    Od litery (")P(")do (")W(") BYŁO sześć innych, ale BYŁO naprawdę mało uczniów o nazwiskach zaczynających się właśnie na te, które się mieściły w tym przydziale. - KOŃCÓWKA ZDANIA MI SIĘ NIE PODOBA. [...]WŁAŚNIE NA NIE (RESZTA NIEPOTRZEBNA)

    Także pokrótce profesor rzekła: - BŁĄD LOGICZNY "POKRÓTCE" «w skrócie, zwięźle» NIE ODNOSI SIĘ DO CZASU.

    gdzie dwóch CHŁOPCÓW, w tym CHŁOPAK (JEDEN) w rogowych okularach, którego widziała na Pokątnej, poklepali go po plecach. Clara (BEZ TERAZ) była już pewna, że muszą to być jego bracia, Charlie i Percy.

    Jeszcze dwie osoby zostały przydzielone i profesor McGonagall zwinęła pergamin i zabrała Tiarę Przydziału. ----> Jeszcze dwie osoby zostały przydzielone. Profesor McGonagall zwinęła pergamin i zabrała Tiarę Przydziału. ALBO Jeszcze dwie osoby zostały przydzielone i profesor McGonagall zwinęła pergamin(,) i zabrała Tiarę Przydziału.
    jedzenie(BEZ) jedząc
    podziwu(BEZ) notując

    OdpowiedzUsuń
  4. Podczas deserów, gdy dziewczynka skończyła już z ogromną porcją lodów, odwróciła się w kierunku chłopaka o ciemnobrązowych włosach i intensywnie niebieskich oczach, noszącego prostokątne okulary na lekko zadartym nosie. - zdanie zdecydowanie za długie
    mówił (bez ON) z irlandzkim akcentem.
    uścisnęła(bez) przedstawiając siebie
    (n)ieprzyjemne
    Tego z tłustymi włosami(bez)obok profesor McGonagall? - zapytała brunetka(bez)lekko się wychylając.
    Poza tym(bez) lepiej nie poruszać
    Patrickiem(,)przepychając
    stanął(BEZ) odwracając
    Wpuszcza tylko te osoby(, KTÓRE)prawidłowo odpowiedzą na jej pytanie.

    Szablon cudowny, wspaniały, czadowy! Nie wiem czemu, ale ja nie mogę u siebie zaokrąglić rogów zakładki, a css na komentarze w ogóle mi nie działa :( chlip
    Piosenka mi nie huknęła XD zazwyczaj mam wyciszone głośniki, więc o moje bębenki nie musisz się martwić
    Rozdział jest dobry i cieszę się, że coraz mniej przypomina żeńską wersję Harry'ego Pottera.
    W sumie byłam pewna, że bohaterka trafi do Gryffindoru a tu taka miła niespodzianka ^^
    Muszę zajrzeć do zakłądki bohaterowie. Ja też spędzałam dużo czasu nad wyborem różdżek dla bohaterów i jestem szczęśliwa, że mam to już za sobą XD Zresztą i tak pewnie nikt nie zorientuje się, czemu ten ma cis, a inny tarninę XD No ale cóż... ja mam satysfakcję przynajmniej :D
    Słyszałam, że poleciłaś mojego bloga. Dziękuję :) Byłam tym mega zaskoczona. WOW D: :D
    Tak fajnie mi się czytało o rozpoczęciu roku w Hogwarcie na początku własnych wakacji. Niech kują, kują błahahahah :D Tak, wiem, jestem wredna :D Dlatego moja główna bohaterka jest śmierciożercą :D
    Czekam na nową notkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o te piękne powtórzenie odmiany słowa "Was"... Ja już tyle razy z tym kombinowałam,że mózg mi wysiadł xd Poza tym powtórzenia były, są i będą moją zmorą
      Co do długich zdań - ostatnio ciężko mi z nimi wypośrodkować bo raz są za długie a innym razem za krótkie, ech :/
      Tiaa z tym denerwowaniem faktycznie może to zabrzmieć dwojako.
      Jeśli chodzi o odjęcie tego "obok profesor McGonagall" tu już się raczej nie zgodzę :/ Moim zdaniem lepiej to tu pasuje, bo mamy zobrazowanie jego miejsca. Mimo iż nie jest to jakoś koniecznie potrzebne, ale raczej lepiej brzmi, choć oczywiście to tylko moje zdanie Ty możesz sądzić inaczej.
      A z interpunkcją to ja się nie lubię odkąd się poznałyśmy, mimo mych usilnych prób złagodzenia tego konfliktu :P
      Ogólnie dziękuję za tak dokładny wypis błędów, będę wiedziała nad czym powinnam pracować ^^ A jeszcze co do żeńskiej wersji Potter'a... sama się tego boję :/ Także krzycz jak będzie jej do niego za blisko...
      A jeśli chodzi o szablon, to kieruje do Wiki z galaxyofgraphics.blogspot.com
      Myślę, że ci zdradzi jak zaokrąglić te rogi ^^ A za polecenie nie musisz dziękować ;)
      Pozdrawiam
      Sonia ^^

      Usuń
  5. Jezeli chodzi o uciecie "obok profesor M" to nie chodzi mi o odciecie calosci tylko przecinka przed tym wyrazeniem. Pisze bo nie wiem, czy dobrze mnie zrozumialas. Ram gdzie piszę (Bez) to chodzi mi o przecinek :DxD
    Udalo mi sie caokraglić te rogi jakims xudem xD nie tu kod wpisywalam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa xd Faktycznie, źle Cię zrozumiałam :P

      Usuń
  6. Przeczytałam rozdział już dawno, czemu komentuje dopiero teraz??? O.o
    Pioseneczka fajna, ale to już Ci napisałam daawno temu. :)
    Eh, nie mam weny na komentarz... mam nadzieję, że Clara odnajdzie się w nowym domu i czekam na jakąś akcję. ^^
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, wprowadzenia wprowadzeniami, ale dajcie mi już jakąś akcję! Niech Clara ma okazję się wykazać, no i potrzebuję więcej bliźniaków, bo z miejsca ich pokochałam

    OdpowiedzUsuń